czwartek, 13 sierpnia 2015

Rozdział 3


Wszyscy zdążyli się już wygodnie rozsiąść na kanapie gdy na progu drzwi pojawiła się "gwiazda wieczoru"
-Cześć Herman, dawno się nie widzieliśmy - Rzekł ironicznie Klaus rozsiadając się wygodnie.
-Na prawdę zamierzasz mi jeszcze prawić morały? - Herman wzruszył ramionami - Nie mam teraz zbyt dobrego nastroju na pogaduchy - Już miał się kierować do drzwi gdy Klaus zatrzymał go gestem dłoni.
-Nigdzie nie pójdziesz dopóki sobie wszystkiego nie wyjaśnimy. Po pierwsze jak to się stało że spowodowałeś ten wypadek? -Herman usiadł naprzeciwko kolegi i zaczął wszystko opowiadać -Jechaliśmy z jedną dzewczyną... Kristina miała chyba na imię. Wcześniej w barze wypiliśmy parę drinków i jechaliśmy do mojego mieszkania. Uwierz mi, mimo zamroczenia alkoholem widziałem jeszcze wszystko dokładnie. I wtem na jednym skrzyżowaniu wparadowały mi te dwie dziewczyny na maskę, kompletnie spanikowałem -Opuścił powoli wzrok- W pierwszym momencie chciałem uciec ale po chwili poczułem silny ból i nic już więcej nie pamiętałem.
-Ale jak to chciałeś uciec -Zapytał karcącym tonem Rudolf
-Stary, czy ty nie spanikowałbyś w takiej chwili? Do tej pory uważam że dobrze bym zrobił gdybym wtedy nie stracił przytomności.
-W twojej krwi wykryto trzy i pół promila alkoholu, na prawdę sądziłeś że w takim stanie unikniesz odpowiedzialności? -Zapytał go Klaus- Powiedz mi jeszcze dlaczego wypisałeś się ze szpitala na własne życzenie.
-To nie jest ważne -Odpowiedział posępnie
-Herman, to jest ważne -Matthias włączył się do rozmowy
-Nie jest.
-Jasna cholera -Klaus uderzył pięścią w stół -Mamy miesiąc do wydania płyty a nie mamy materiału, przez ciebie musimy tu siedzieć choć i tak nie unikniemy spotkania z Motocyklistami, zarwaliśmy dwie ostatnie noce tylko po to żeby ratować ci dupę a ty przychodzisz tu tylko po to by nic nam nie powiedzieć? -Herman opuścił jeszcze bardziej głowę i zaczął kręcić młynka palcami.
-A teraz żarty się skończyły-Z kanapy wstał Rud -To nie jest nasza decyzja tylko Derksa, to tak żebyś wiedział.
-Co takiego? -Zapytał Herman
-Musimy ci dać tymczasowe zawieszenie na grę w zespole - Po tych słowach perkusista wstał z kanapy i wyszedł z pokoju bez słowa.
***
Gdy już byli sami w pokoju Joan zauważyła że coś niepokoi jego ukochanego. Zapytała się go wprost.
-Zrozum, kochanie mamy już niecały miesiąc do wydania płyty i połowę materiału a ten idiota jeszcze nam zafundował takie atrakcje. Nie damy rady z terminem, stracimy wszystkie pieniądze, to niemalże jak koniec. -Zrezygnowany odwrócił się w stronę okna
-Może powinniście przywrócić Hermana? -zapytała Joan
-To nie jest takie proste, wszystko zależy od Derksa który nie wiadomo gdzie się podziewa. Wszystko jest już do nieczego.
-Nie prawda -Joan zarzuciła mu ręce na szyję - Wszystko się ułoży, zobaczysz- Na pocieszenie cmoknęła go w czoło a następnie wtuliła twarz w jego aksamitne loczki. Ten nie pozostał jej dłużny. Objął ją mocno w pasie i pocałował jej usta. Przez dłuższą chwilę przepychali się pod ścianą tkwiąc w tym pocałunku, gdy w pewnym momencie Klaus rzucił dziewczynę na łóżko samemu sadowiąc się pomiędzy jej kolanami i rozpinając bardzo powoli guziki jej koszuli. Dziewczyna usilnie starała mu się opierać, ponieważ wiedziała doskonale że obydwoje uwielbiają takie zabawy. Klaus nie zdążył dokończyć swojej pracy gdy role się zmieniły i teraz to Joan siedząc na nim zdejmowała mu powoli skórzaną kurtkę w międzyczasie gładząc jego idealnie skrojony tors. Mężczyzna bez wachania uległ jej delikatnym pocałunkom ciągnącym się aż do pępka by po chwili zdejmować z ukochanej spodnie. Zaczął obsypywać pocałunkami jej piersi i ramiona. Ona najpierw delikatnie rozsunęła mu rozporek a później bez większego problemu pozbawiła go spodni. Została im tylko bielizna i całe popołudnie wolnego.
Czterdzieści minut później leżeli skuleni obok siebie. Joan zdjęła głowę z klatki piersiowej Klausa i zaczęła się bawić jego maleńkimi kosmykami włosków porastających tę część ciała.
-Przestań, przecież wiem co kombinujesz -Zaśmiał się jej kochanek jednocześnie próbując strącić jej rękę.
-Jeszcze nie wiesz - Odpowiedziała tajemniczo ale nie zdążyła dokończyć zajęcia bo mężczyzna otarł się swoim zarostem o jej delikatną twarz i pocałował ją z pełną pasją i namiętnością po czym jeszcze mocniej objął w pasie sygnalizując dziewczynie że należy tylko do niego. Nie minęły dwie minuty jak obydwoje smacznie spali.
***
Kilka godzin później gdy tylko Joan się obudziła zobaczyła już perfekcyjnie przywróconego do porządku Klausa krzątającego się po pokoju.
-O kochanie, już wstałaś?-podszedł i ucałował ją w czoło -Szkoda. Tak słodko sobie spałaś -Wyszeptał jej do ucha i przytulił się do włosów. Po chwili gdy Joan była już wolna wstała z łóżka. Spadająca na podłogę kołdra uświadomiła jej że jest naga. Owinęła się więc nią szczelnie i pomaszerowała do łazienki. Jednak coś jej tu nie grało.
-Czemu ty właściwie się tu tak krzątasz? -zapytała mężczyznę wychylając głowę przez drzwi.
-Bo już mamy wszystko załatwione, dziś się pakujemy i wracamy do Jersey dokańczać płytę, nie możemy stracić umowy z tą wytwórnią jak już tak daleko zabrnęliśmy. -Oznajmił radośnie szukając walizki.
-A co z Hermanem? -zapytała przygryzając wargę
-Nagrywa z nami. Po prostu zapomnimy o całej sprawie -Uśmiechnął się promiennie
-Nawet nie wiesz jak się cieszę waszym szczęściem - Zarzuciła mu drugi raz tego dnia ręce na szyję i namiętnie pocałowała.
***
-Klaus, podaj mi piwo i zapalniczkę - Powiedział Matthias próbując przekrzyczeć wiatr. Była 23 a oni mknęli oświetlonymi ulicami Wirginii w kierunku domu. Byli w takim samym składzie jak wtedy gdy przybywali tutaj
-Łap - Klaus rzucił mu zapalniczkę - Ale piwa nie dostaniesz bo jeszcze pobocze zaliczysz -zaczął się beztrosko śmiać. W takich sytuacjach znów czuł się jak dwudziestolatek tymczasem mając na karku już trzydzieści siedem.
-Spokojnie, kochanie niech dzisiaj sobie poszaleje - Powiedziała Joan rzucając kierowcy i Madeline po piwie i samemu biorąc dla siebie jedno -Jutro się będzie martwił- Otworzyła puszkę pozwalając upić Klausowi pianki której nie znosiła. Oparła głowę na torsie swojego ukochanego czując jego koszulę i swoje włosy swobodnie falujące na ciepłym wietrze.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz