Wszyscy
zdążyli się już wygodnie rozsiąść na kanapie gdy na progu
drzwi pojawiła się "gwiazda wieczoru"
-Cześć
Herman, dawno się nie widzieliśmy - Rzekł ironicznie Klaus
rozsiadając się wygodnie.
-Na
prawdę zamierzasz mi jeszcze prawić morały? - Herman wzruszył
ramionami - Nie mam teraz zbyt dobrego nastroju na pogaduchy - Już
miał się kierować do drzwi gdy Klaus zatrzymał go gestem dłoni.
-Nigdzie
nie pójdziesz dopóki sobie wszystkiego nie wyjaśnimy. Po pierwsze
jak to się stało że spowodowałeś ten wypadek? -Herman usiadł
naprzeciwko kolegi i zaczął wszystko opowiadać -Jechaliśmy z
jedną dzewczyną... Kristina miała chyba na imię. Wcześniej w
barze wypiliśmy parę drinków i jechaliśmy do mojego mieszkania.
Uwierz mi, mimo zamroczenia alkoholem widziałem jeszcze wszystko
dokładnie. I wtem na jednym skrzyżowaniu wparadowały mi te dwie
dziewczyny na maskę, kompletnie spanikowałem -Opuścił powoli
wzrok- W pierwszym momencie chciałem uciec ale po chwili poczułem
silny ból i nic już więcej nie pamiętałem.
-Ale
jak to chciałeś uciec -Zapytał karcącym tonem Rudolf
-Stary,
czy ty nie spanikowałbyś w takiej chwili? Do tej pory uważam że
dobrze bym zrobił gdybym wtedy nie stracił przytomności.
-W
twojej krwi wykryto trzy i pół promila alkoholu, na prawdę
sądziłeś że w takim stanie unikniesz odpowiedzialności?
-Zapytał go Klaus- Powiedz mi jeszcze dlaczego wypisałeś się ze
szpitala na własne życzenie.
-To
nie jest ważne -Odpowiedział posępnie
-Herman,
to jest ważne -Matthias włączył się do rozmowy
-Nie
jest.
-Jasna
cholera -Klaus uderzył pięścią w stół -Mamy miesiąc do wydania
płyty a nie mamy materiału, przez ciebie musimy tu siedzieć choć
i tak nie unikniemy spotkania z Motocyklistami, zarwaliśmy dwie
ostatnie noce tylko po to żeby ratować ci dupę a ty przychodzisz
tu tylko po to by nic nam nie powiedzieć? -Herman opuścił jeszcze
bardziej głowę i zaczął kręcić młynka palcami.
-A
teraz żarty się skończyły-Z kanapy wstał Rud -To nie jest nasza
decyzja tylko Derksa, to tak żebyś wiedział.
-Co
takiego? -Zapytał Herman
-Musimy
ci dać tymczasowe zawieszenie na grę w zespole - Po tych słowach
perkusista wstał z kanapy i wyszedł z pokoju bez słowa.
***
Gdy
już byli sami w pokoju Joan zauważyła że coś niepokoi jego
ukochanego. Zapytała się go wprost.
-Zrozum,
kochanie mamy już niecały miesiąc do wydania płyty i połowę
materiału a ten idiota jeszcze nam zafundował takie atrakcje. Nie
damy rady z terminem, stracimy wszystkie pieniądze, to niemalże jak
koniec. -Zrezygnowany odwrócił się w stronę okna
-Może
powinniście przywrócić Hermana? -zapytała Joan
-To
nie jest takie proste, wszystko zależy od Derksa który nie wiadomo
gdzie się podziewa. Wszystko jest już do nieczego.
-Nie
prawda -Joan zarzuciła mu ręce na szyję - Wszystko się ułoży,
zobaczysz- Na pocieszenie cmoknęła go w czoło a następnie wtuliła
twarz w jego aksamitne loczki. Ten nie pozostał jej dłużny. Objął
ją mocno w pasie i pocałował jej usta. Przez dłuższą chwilę
przepychali się pod ścianą tkwiąc w tym pocałunku, gdy w pewnym
momencie Klaus rzucił dziewczynę na łóżko samemu sadowiąc się
pomiędzy jej kolanami i rozpinając bardzo powoli guziki jej
koszuli. Dziewczyna usilnie starała mu się opierać, ponieważ
wiedziała doskonale że obydwoje uwielbiają takie zabawy. Klaus nie
zdążył dokończyć swojej pracy gdy role się zmieniły i teraz to
Joan siedząc na nim zdejmowała mu powoli skórzaną kurtkę w
międzyczasie gładząc jego idealnie skrojony tors. Mężczyzna bez
wachania uległ jej delikatnym pocałunkom ciągnącym się aż do
pępka by po chwili zdejmować z ukochanej spodnie. Zaczął
obsypywać pocałunkami jej piersi i ramiona. Ona najpierw delikatnie
rozsunęła mu rozporek a później bez większego problemu pozbawiła
go spodni. Została im tylko bielizna i całe popołudnie wolnego.
Czterdzieści
minut później leżeli skuleni obok siebie. Joan zdjęła głowę z
klatki piersiowej Klausa i zaczęła się bawić jego maleńkimi
kosmykami włosków porastających tę część ciała.
-Przestań,
przecież wiem co kombinujesz -Zaśmiał się jej kochanek
jednocześnie próbując strącić jej rękę.
-Jeszcze
nie wiesz - Odpowiedziała tajemniczo ale nie zdążyła dokończyć
zajęcia bo mężczyzna otarł się swoim zarostem o jej delikatną
twarz i pocałował ją z pełną pasją i namiętnością po czym
jeszcze mocniej objął w pasie sygnalizując dziewczynie że należy
tylko do niego. Nie minęły dwie minuty jak obydwoje smacznie spali.
***
Kilka
godzin później gdy tylko Joan się obudziła zobaczyła już
perfekcyjnie przywróconego do porządku Klausa krzątającego się
po pokoju.
-O
kochanie, już wstałaś?-podszedł i ucałował ją w czoło
-Szkoda. Tak słodko sobie spałaś -Wyszeptał jej do ucha i
przytulił się do włosów. Po chwili gdy Joan była już wolna
wstała z łóżka. Spadająca na podłogę kołdra uświadomiła jej
że jest naga. Owinęła się więc nią szczelnie i pomaszerowała
do łazienki. Jednak coś jej tu nie grało.
-Czemu
ty właściwie się tu tak krzątasz? -zapytała mężczyznę
wychylając głowę przez drzwi.
-Bo
już mamy wszystko załatwione, dziś się pakujemy i wracamy do
Jersey dokańczać płytę, nie możemy stracić umowy z tą
wytwórnią jak już tak daleko zabrnęliśmy. -Oznajmił radośnie
szukając walizki.
-A
co z Hermanem? -zapytała przygryzając wargę
-Nagrywa
z nami. Po prostu zapomnimy o całej sprawie -Uśmiechnął się
promiennie
-Nawet
nie wiesz jak się cieszę waszym szczęściem - Zarzuciła mu drugi
raz tego dnia ręce na szyję i namiętnie pocałowała.
***
-Klaus,
podaj mi piwo i zapalniczkę - Powiedział Matthias próbując
przekrzyczeć wiatr. Była 23 a oni mknęli oświetlonymi ulicami
Wirginii w kierunku domu. Byli w takim samym składzie jak wtedy gdy
przybywali tutaj
-Łap
- Klaus rzucił mu zapalniczkę - Ale piwa nie dostaniesz bo jeszcze
pobocze zaliczysz -zaczął się beztrosko śmiać. W takich
sytuacjach znów czuł się jak dwudziestolatek tymczasem mając na
karku już trzydzieści siedem.
-Spokojnie,
kochanie niech dzisiaj sobie poszaleje - Powiedziała Joan rzucając
kierowcy i Madeline po piwie i samemu biorąc dla siebie jedno -Jutro
się będzie martwił- Otworzyła puszkę pozwalając upić Klausowi
pianki której nie znosiła. Oparła głowę na torsie swojego
ukochanego czując jego koszulę i swoje włosy swobodnie falujące
na ciepłym wietrze.
