-Daj
zapalić-odezwała się jeszcze resztkami sił znad stołu zawalonego
pustymi puszkami po piwie i opakowaniami po chipsach.
-Mogę
ci dać ale nie wiem co na to Klaus - odparł Matthias jak zwykle ze
swoim szelmowskim uśmiechem
-On
się nie dowie, z resztą poszedł sobie gdzieś pół godziny temu
więc widać, nie prędko wróci - odparła przekonująco.
Kończyła
już dopalać papierosa gdy do ich stoliku przy barze podszedł on.
Jej ideał mężczyzny z którym się związała
-O,
widzę że ktoś się tu nieźle zabawił - odparł z przekąsem po
czym usiadł na swoim stołku barowym - Co wy żeście jej dali? Nie
sądzicie że jest za młoda na takie wypady? -zapytał z delikatną
nutką żalu w głosie
-Tylko
to co tu widzisz ale ona potrafi wypić na prawdę dużo -
odpowiedział Matt
W
tym samym momencie dziewczyna podniosła głowę znad stołu, wstała
i ku zdumieniu wszystkich usiadła na kolanach swego chłopaka
kolanami w jego stronę, objęła go i namiętnie pocałowała. Ktoś
z obecnych w barze zagwizdał z zachwytu.
-Dosyć
tego kochanie - przerwał tę miłą chwilę Klaus - jest 3 w nocy a
jutro o 10 musimy być w studiu
Po
tym wstał i wyszedł trzymając podchmieloną dziewczynę w
objęciach. To samo uczynili pozostali członkowie zespołu.
***
-Wstawaj!
jest 9.30, za pół godziny musisz być w studiu, słyszysz?
-C..
co się dzieje? - mężczyzna wychylił głowę znad kołdry
-Wiedziałam
że tak będzie
-O
nie moja droga-w jednej chwili podniósł się z łóżka i zaczął
żywo gestykulować - gdybyś ty sobie wczoraj nie nadużyła
alkoholu dzisiaj nie byłoby tego cyrku
-Przypominam
ci tylko że to ty masz być za pół godziny w studiu, nie ja! -
Powiedziała po czym wyszła z sypialnii
-Cholera..
ona mnie kiedyś wykończy - Powiedział sam do siebie i poszedł
wziąć prysznic.
Gdy
już był gotowy do wyjścia zerknął przez uchylone drzwi do
salonu. Jego dziewczyna spała smacznie na oparciu kanapy. - W sumie
czego ja się spodziewałem - burknął w myślach i pospiesznie
wyszedł z mieszkania wiedząc że już jest spóźniony.
***
-Cholera,
Klaus co z tobą? Już Dieter chciał się wycofać z nagrywania
dziś. - Przywitał go Rudolf
-Przepraszam,
były okropne korki a na złość jeszcze zaspałem - Wytłumaczył
się Klaus
-A
jak po wczoraj z twoją? Mocno ją wzięło?
-Panowie,
co to za pogaduchy? Bierzemy się do pracy, i tak już mamy
opóźnienie - Derks nie dał im dokończyć rozmowy - Ty, Klaus
ustaw się tam i wiesz co masz robić, a ty Rudolf idź rozłóż się
ze wzmacniaczami, gdzie do cholery jest Herman?! Chyba wam się
wszystkim kiedyś oberwie.
-Wzięło
ją mocno choć tego nie okazuje-próbował dokończyć rozmowę
Klaus- Ty wiesz że jak wychodziłem do studia to ona została w moim
mieszkaniu?
-Uhuhu
- pokiwał głową Rudolf z uznaniem - To wy już musicie być na
kolejnym etapie, niż zwykłe chodzenie ze sobą za rączkę
-W
sumie to tak - odrzekł Klaus zapalając papierosa - Ale ja się
martwię, no wiesz ona ma dopiero 16 lat, i na zdrowy rozum nie
powinna spotykać się z 37-latkiem a co dopiero brać udział w
imprezach wczorajszego pokroju
-Ja
ciebie nie rozumiem, zadręczasz się ciągle że niby jesteś dla
niej za stary, nie jesteś dobry, wystarczalny. Po co ci to? - w tym
momencie Rudolf już żywo gestykulował- Spójrz na nią, zobacz
jaka jest szczęśliwa. To ty jej to szczęście dajesz, posłuchaj
się starego kumpla
-Dosyć,
koniec tych pogaduch! -drugi raz tego dnia Derks był nieustępliwy.
***
Po
skończonej pracy Klaus miał się udać jeszcze do pobliskiego baru
aby coś zjeść ale zrezygnował i wrócił prosto do domu. Nie
spodziewał się że zastanie tam swoją dziewczynę, która
normalnie powinna być w szkole.
-Hej
kochanie - Pocałowała go w policzek zaraz jak tylko wszedł, wzięła
za rękę i zaprowadziła do kuchni - Pomyślałam że pewnie
będziesz głodny więc przygotowałam ci obiad
-Dziękuję
ci ale nie musiałaś - odpowiedział Klaus oszołomiony widokiem
swojej dziewczyny ubranej jedynie w jeden z jego t-shirtów
-Ale
chciałam - uśmiechnęła się rezolutnie - A teraz już siadaj i
opowiedz mi jak było w studiu - Powiedziała to po czym zaczęła
szukać talerza.
-Powiedz
mi lepiej ty - Zaczął ostrożnie, gładząc się ręką po
podbródku usiłując ją przynajmniej w myślach wytłumaczyć z
tego co robi - Dlaczego nie jesteś w szkole?
-Odwołali
nam lekcje - Uśmiechnęła się szeroko
-To
dlaczego nie jesteś w domu? -A, czyli nie mogę przebywać w twoim
mieszkaniu? - zapytała zrezygnowana stawiając przed nim talerz z
obiadem -Zrozum mnie, po prostu według mnie jesteś trochę na to za
młoda, ale w sumie to rób co chcesz, i tak nie mam na to większego
wpływu- odparł już z pełnymi ustami ziemniaków i marchewki
duszonej
-I
widzisz? To mi się podoba - odpowiedziała niczym nie zrażona
dziewczyna
***
Ledwo
skończył obiad gdy do kuchni uwodzicielskim krokiem weszła jego
dziewczyna nie pozwalając mu się nawet ruszyć. Podeszła do niego
i najbardziej zręcznym ruchem jakim umiała wplotła mu rękę
pomiędzy splątane, cudowne loczki. W takich chwilach jak te
zapominali oboje o wszystkim, o całym otaczającym ich świecie. Nie
zważali na 21 lat różnicy które ich dzieliło. Klaus nie czekając
już dłużej wziął swoją dziewczynę wysoko w ramiona i pozwolił
bezwiednie by oplotła go swoimi nogami w pasie. Zdążyli się już
nieźle rozkręcić gdy zadzwonił dzwonek do drzwi. Mimo wyraźnego
oporu Klausa Joan wysunęła się z jego objęć, przygładziła
poczochrane włosy, wyrównała jego koszulkę i zgrabnym krokiem
podeszła do drzwi. Nie bardzo się zdumiała na widok osoby stojącej
po drugiej stronie
-Cześć
Karen! I rzuciła się jak zwykle przyjaciółce w objęcia. Co ty tu
robisz? -Zapytała ze swoim promiennym uśmiechem na twarzy
-Właśnie
przyszłam cię gdzie wyciągnąć z mieszkania , sądzę że przyda
wam się trochę odpoczynku z Klausem - uśmiechnęła się lekko
podnosząc kąciki ust do góry - Co ty wogóle taka nie ubrana?
-Ekhem..
no wiesz - Joan zaczęła się jąkać
-Dobra,
dobra nie musisz tłumaczyć, wszystko wiem - przerwała jej
przeszywając wszystko stalowym wzrokiem - A teraz się już śpiesz,
Uli mi pokazał świetne miejsce, tobie szczególnie powinno przypaść
do gustu.
***
-A
tak powinna zagrać pani kolejny dźwięk, to na prawdę unikatowa
gitara, i niewykle diabelnie trudno nauczyć się na niej grać a z
drugiej strony z dziecięcą prostotą można zaczarować kogoś
swoją grą na niej - Joan patrzyła na siedzącego przed nią
instruktora, jego proste, długie palce sprawnie przemieszczały się
po strunach wydając oryginalne dźwięki a długie włosy jeszcze
parę minut temu spływające po plecach teraz poruszały się
niekontrolowanie w rytm gitary. Joan była niezwykle wdzięczna
swojej przyjaciółce Karen za to świetne popołudnie. Siedziały
właśnie u wirtuoza gitary, znajomego Ulricha Rotha podziwiając
nieodkryte dotąd cudowne właściwości tego instrumentu. Znały się
od dwóch lat a były niemalże nierozłączne. Pierwszą i
największą rzeczą jaka ich połączyła była miłość do
rockmenów i tej całej zwariowanej otoczki. Teraz spełniały swoje
marzenia, każda na swój własny, wyidealizowany sposób. Były
bardzo szczęśliwe z czasów w jakich przyszło im dorastać,
poznały świat od strony od jakiej od dawna go ukochały.
***
-To
co, teraz lody? - Zapytała Karen. Szły razem poboczem objęte w
pasie mając do najbliższej budki z lodami 6 kilometrów co patrząc
na pierwszy majowy upał i skórzane kurtki na ich plecach wcale nie
pomagało
-No
pewnie że tak, dzień się dopiero zaczyna - odpowiedziała Joan
odrzucając długie włosy do tyłu i próbując przekrzyczeć
mijające je samochody - Wybierasz się może z nami dziś do pubu,
zabawimy się jak wczoraj - Gdy to powiedziała dało się dostrzec
wesołe iskierki w jej oczach.
-Jo,
jutro jest szkoła znowu coś zawalimy - Zaczęła zrezygnowanym
głosem Karen
-Życie
jest od tego by je pieprzyć - Zaśmiała się jeszcze głośniej
Joan. Resztę drogi pokonały już bez większego zastanawiania się.

Jak zwykle swietne Karolino ;).
OdpowiedzUsuńMimo tego ze juz to czytalam , aale podoba mi sie caly czas.Moge to czytac non stop.
Z tego co widze to cos dopisalas ;).
Czekam na drugi rozdzial .
Pozdrawiam Madeline.
Dziękuję ślicznie :)
UsuńWiesz że masz u mnie względy ;). Jestem twoją fanką number 1 xD.
UsuńP.S Fajna muzyczka i słyszę tu Motley Crue <3 :* .
Baaardzo ciekawy blog :) Co powiesz na wspólną obserwację? Zacznij i mnie poinformuj, a na pewno się odwdzięczę ;) Mój blog
OdpowiedzUsuń